Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

BENIAMINOWO

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 104
Skąd: wrocław

PostWysłany: 20 Kwi 2008 12:00 pm    Temat postu: BENIAMINOWO Odpowiedz z cytatem

No więc mam w ręku skierowanie do MOJEJ SZKOłY,jak tam jednak dojechać nie bardzo wiedziano.
Będąc więc jeszcze pracownikiem WRN poszedłem do Wydziału Geodezji i Kartografii a tam dokładnie odszukano tą miejscowość.
W tych latach zdobycie takiej wiadomości nie było proste!
Na dworzec kolejowy Koszalin przesiadka w Białogardzie i jazda do Warszawy!
Pamiętam mam wyjść na stacji LEGIONOWO.
Pamiętam,do czasu!
W pociągu poznaję również kandydata na oficera więc jedziemy razem.
W trakcie rozmowy okazuje si,że jedziemy do tej samej szkoły.Tak PKP połączyła w przyjażń dwuch przyszłych oficerów.Tym drugim był Janek Kaczka.
Do dzisiaj myślę jesteśmy przyjaciółmi,prawda Janek?
Cały okres koszarowy przebywaliśmy razem a i po promocji wielokrotnie spotykaliśmy się, myślę do dzisiaj pozostaliśmy przyjaciółmi.
Ja byłem przekonany,że dokładnie wiedziałem na jakiej stacji i gdzie należy wysiąść z pociągu i natychmiast stałem się przewodnikiem.
Cały jednak szkopuł w tym,że kiedy zobaczyłem za oknami pociągu napis LEGIONOWO ten pociąg stację już mijał.
Z Bożej Łaski jako przewodnik uświadomiłem sobie że przecież jako przyszli oficerowie Wojska Polskiego dobrze będzie jak poznamy przy okazji Naszą stolicę Warszawę.
Przyznaję,że o jej istnieniu wiedziałem tyle co mówiono mi w szkole średniej i podstawowej. A to znaczy bardzo ,bardzo mało,zniszczona spalona i że z Koszalina ładowaliśmy do pociągów cegłę na Jej odbudowę.
Jak jednak stąd dojechać do Beniaminowa nie mieliśmy pojęcia.Zdawaliśmy sobie sprawę,jak tam nie dojedziemy to oficerami nie zostaniemy,gdyż nawet Zawiadowca Stacji Warszawa Wschodnia gdzie wylądowaliśmy oficerami nas nie zrobi.
Szukamy kto może udzielić nam tej tak cennej dla nas informacji.Po wielu niepowodzeniach zwracamy się do kolejarzy /to przecież Oni nas do tej Wschodniej przywieżli/ niech teraz nas zawiozą do Nieporętu.
Po wielu staraniach udało się nam wreszcie ustalić jak dalej mamy jechać aby do tej upragnionej Oficerskiej dotrzeć.
Było to dla wojskowego bardzo proste jednak dla nas jako kandydatów na zawodowych żołnierzy jeszcze niedostatecznie.
W tamtych latach na wszystkich większych stacjach kolejowych służbę pełnili oficerowie dyżurni garnizonu i nawet były specjalnie Izby Żołnierskie!
Więc teraz szybko w pociąg i dalej!
Tam przecież bez nas nie rozpoczną szkolenia a wiedzą,że mamy przyjechać.W WKR Białogard gdzie otrzymałem dokumenty przejazdu ostrzegano mnie "tylko nie próbujcie się nie zgłosić - znajdziemy Was wszędzie"!
Oboje czujnie wypatrujemy napisu stacji kolejowej.
JEST,JEST - zdaje się,że razem ten okrzyk radości,że trafiliśmy wydajemy.
Wreszcie jest upragniony NIEPORET.
Wysiadamy.
Tam kilkunastu żołnierzy i dziesiątki młodych chłopaków w naszym wieku.Rozumiemy to nie komitet powitalny a tylko tacy jak my chętni do szkoły kandydaci i nasi starsi koledzy - to Ci w mundurach - przewodnicy.
NO teraz już nie zginiemy.
Zewsząd słychać nawoływania;stawać w szeregu,nie rozmawiać,bie marudzić,równo itp pokrzykiwania.
Na moje zapytanie"daleko do tej szkoły dowcipnie pada konkretna odpowiedż jak dojdziemy to się dowiesz.Wszystko owiana tajemnicą tak mówią bardziej obyci w życiu kandydaci,ja jednak szybko pojmuję,znalazłeś się w takim towarzystwie gdzie nigdy nie należy zadawać zbędnych pytań.Zapamiętałem ta maksymę na zawsze./Jak wiele jeszcze innych,przy następnych okazjach/.
Po uporządkowaniu cywilnego towarzystwa w jakieś grupy rozpoczynamy marsz ku MOJEJ SZKOLE.
Nieporęt to wioseczka mazowiecka.Drewniane domy i niektóre pokryte strzechą,co w moich stronach nie miało miejsca.
Droga do przemarszu brukowana.Po jej lewej stronie młody sosnowy las a po przejściu około 1 km lasek również po drugiej stronie.
Sierpień,świeci intensywnie słońce.Za nami tumany piaszczystego kurzu.
Ten piach będzie mi towarzyszył przez następne dwa lata.Poznam go przyziemnie biegając,przekopując łopatkami saperskimi lub łopatami.Dadzą nam się wyżyć nasi przełożeni i wykładowcy taktyki,saperskiego,terenoznawstwa,nie zapomną o nas dowódcy plutonów.
Nie zapomną.Ale ja o tym jeszcze nie wiedziałem.
Maszerujemy więc dalej.
Teraz po około godzinie marszu widzę piętrowe zabudowania.Natychmiast kojarzę je z odbudowywanymi blokami Koszalina,nierówna cegła pochodząca z rozebranych budynków a ściany bez tynków.
Zdziwienie moje budzą tylko kolczaste druty ogrodzenia.To nie może być szkoła.Szkoła nie może być za drutami.Nie może a jednak może to była MOJA SZKOłA tylko że wojskowa a wojsko wszystko co ma to grodzi drutami,zamyka,chroni posterunkami ale o tym dopiero się dowiem.Wojsko swoich uczni nie wypuszcza kiedy chcą ze szkoły kiedy chcą.To nie internat szkolny w którym przebywałem.
Skąd ja jednak o tym mogłem widzieć.Poznanie tego innych róznic to cała tajemnica MOJEJ SZKOłY.

POWITANIE.

Nie będzie tak żle myślę sobie.Więc nie filozofuj i maszeruj z wszystkimi poza bramę SZKOłY.Widzę ją.Po jej prawej parterowy budynek /to oficer dyżurny/dowiedziałem się.Od bramy ciągną się w głąb zabudowań dwa szpalery brzóz węższy wytycza chodnik,już nas informują to nie miejsce przemarszu przyszłych i póżniejszych podchorążych,szerszy to jezdnia jedyna utwardzona droga na terenie MOJEJ SZKOLY ,wszystkie inne to piachy.
Wzdłuż tej węższej stoły szkolne .Koło nich jacyś oficerowie i żołnierze służby zasadniczej.
Wszędzie pokrzykiwania.Harmider niczym na piątkowym targu w Koszalinie.Ten wrzask już mi będzie towarzyszył . Ponieważ było to pierwsze odczucie w murach koszar zawsze z nim prowadziłem wojnę.
Teraz należało podejść do jednego ze stolików oddać skierowanie jakie się otrzymało w Komendzie Rejonowej podać swoje dane osobiste i otrzymywało sie przydział.
Okazało się jednocześnie że stojący za stolikami nieznani oficerowie i podoficerowie to nasi dowódcy plutonu i drużyn.
Mój przydział brzmiał;3PLUTON 3 KOMPANIA.
Pod dowództwem dowódców zebrani w niewielkie grupy tak jak przekraczaliśmy bramę koszar prowadzono nas na stołówkę.Częstowano nas tam pierwszym posiłkiem.Dzisiaj żałuję,że jego nie pamiętam,na pewno jednym z dań była czarna kawa serwowana w dużych garnkach.Smak tej kawy pamiętam do dzisiaj.
Po posiłku wyprowadzano nas przed blok a tam czekali fryzjerzy dbający o nasze fryzury.Po ej operacji jeden drugiego nie mógł poznać i w ten sposób zaginął mi towarzysz podróży Janek.Może to dziwne ale spotkaliśmy się dopiero po jakimś czasie.
Po fryzjerze do przeglądu sanitarnego i do łażni a tam pożegnanie z cywilnymi ciuchami przebranie w mundury.Wtedy był okres letni więc w drelichy.Jako obuwie otrzymaliśmy tzw saperki,bytu cz cholewami bardzo poszerzonymi.
Teraz już nikogo nie mogliśmy poznać.Na czas jednego roku co dwa tygodnie odwiedzaliśmy fryzjera a szczególnie nasza 3 kompania!
A ja na 4o lat związałem się z żołnierskim mundurem.


Ostatnio zmieniony przez tadeusz kadow dnia 21 Lis 2010 15:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Webmaster
Site Admin


Dołączył: 11 Mar 2006
Posty: 75
Skąd: Jelenia Góra

PostWysłany: 20 Kwi 2008 18:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawie Pan pisze. Gdyby Pan jeszcze dysponował jakimis materiałami z tamtych lat (stare zdjęcia, zeskanowane dokumenty) w wersji elektronicznej można by było umieścić Pańskie wspomnienia w dziale RADIOTECHNICY-WSPOMNIENIA ( http://www.radar.jgora.pl/radar/index2.php?page=400 ). Co Pan na to? Oczywiście pomogę.
_________________
Pozdrawiam
Tadeusz Betlej (tbet@nteria.pl)

Zapraszam również na http://www.wycieczki.ournet.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
cieszynska



Dołączył: 04 Sty 2007
Posty: 5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 10 Lis 2011 15:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Webmaster napisał:
Bardzo ciekawie Pan pisze. Gdyby Pan jeszcze dysponował jakimis materiałami z tamtych lat (stare zdjęcia, zeskanowane dokumenty) w wersji elektronicznej można by było umieścić Pańskie wspomnienia w dziale RADIOTECHNICY-WSPOMNIENIA ( http://www.radar.jgora.pl/radar/index2.php?page=400 ). Co Pan na to? Oczywiście pomogę.


Wychowałem się na terenie szkoły w Beniaminowie. Chodziłem również do szkoły podstawowej w Nieporęcie. Czas robi swoje. Ze stacji PKP w Nieporęcie jest nie całe 2 km, a więc maszerowano nie całe pół godziny. Po lewej były łąki a po prawej drogi brukowanej pola a za nimi wysoki las sosnowy. Młody lasek sosnowy po obu stronach drogi zaczynał się od Pilawy, mniej więcej w połowie drogi do Beniaminowa.

Ciekaw jestem czy ktoś z radiotechnikow pamięta mojego ojca por. Henryka Sułka, kierownika klubu oficerskiego.

W nieporęcie mieszka jeszcze por. Mieczysław Winiarski - rozmawiałem z nim latem tego roku. Szkołę oficerską kończył w Elblągu.
_________________
Jerzy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group