Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

BARDZO TRUDNA DECYZJA

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 104
Skąd: wrocław

PostWysłany: 10 Mar 2011 12:32 pm    Temat postu: BARDZO TRUDNA DECYZJA Odpowiedz z cytatem

BARDZO TRUDNA DECYZJA - jeszcze nim ją podjąłem już czułem jej ciężar na żołnierskich plecach!
W życiorysie służby wojskowej miałem już zaliczone 4 lata kompanii radiotechnicznej.Wiekokrotnie zastępowałem dowódcę i znałem "smak"jaki daje dowodzenie kompanią.
Jednak w najczarniejszym scenariuszu nie przewidywałem,że ciążyć mi ONA będzie przez następne 12 lat które jak wszystkim wiadomo - każde składa się z 365 dni .
W nomenklaturze wojskowej dowódca kompanii to TAKIE nic nie znaczące stanowisko służbowe.
W każdym innym pułku tak i może jest,tylko nie w pułku RADIOTECHNICZNYM!
Tutaj z dala od wszystkich codziennie napływały rozkazy zawarte w telefonogramach bądź przekazywane droga TD - wykonać i zameldować,polecam,natychmiast itp.
Rozważne i mniej rozważne decyzje moich bezpośrednich przełożonych.
Przełożonych lecz i nie tylko ich.
Do rozkazywania dowódcy kompanii "zabierali się "również podoficerowie zawodowi sztabu pułku!
Chcę to wszystko wspomnieć i nie po to by przywoływać jakiekolwiek żale!
Wspomnieć by wykazać jak ważne to było stanowisko i jakie należało podejmować odpowiedzialne decyzje właśnie każdego dnia i często każdej nocy!

Każdego dnia same niespodzianki!

Jestem już dawno na emeryturze,mam czas nad tymi przeżyciami się zastanawiać.
Dzisiaj znacznie dłużej jak wówczas, kiedy przymuszany przez przełożonych do szybkiego JEJ podjęcia z decyzją zwlekałem CAŁE TRZY DNI!
Jednak wtedy a dzisiaj jeszcze bardziej jestem o tym przekonany zasadniczy wpływ na podjęcie takiej a nie innej decyzji miała sympatia jaką darzyłem dowódcę pułku ppłk Kosmowskiego a wtedy w konkretnym czasie zrobiło mi się GO ŻAL!!!
Czytający te wspomnienia widzę przeciera oczy ze zdumienia tyle co mianowany kapitan jest w stanie wykazać "żal"do 50 - letniego swojego przełożonego.
Dodaję BARDZO WYMAGAJĄCEGO!
A jednak to prawda!
Pułkownik był bardzo wymagającym lecz przy tym żołnierzem o wyjątkowej /moim zdaniem/ rozwadze w podejmowaniu decyzji.
Pamiętacie czytając "incydent"jaki miał miejsce przy sprawie rozpoznania na ćwiczeniach,przy wyjaśnianiu nie kluczył,nie kombinował,nie zrzucał odpowiedzialności.
Pamiętam jak na końcowej odprawie przewodniczącemu komisji zameldował "za tą sytuację która zaistniała wraz ze wszystkimi konsekwencjami biorę osobistą odpowiedzialność"!
Nie tylko mnie NASZ dowódca tym ujął a choć byłem oficerem młodym w przyszłości przełożonych o takim podejściu będę szukał "ze świecą"!
Takiemu człowiekowi nie można było odmówić spełnienia żadnej prośby!
To właśnie przeważyło o podjęciu przeze mnie tej TAK TRUDNEJ DECYZJI!

KAŻDEGO ŻOŁNIERZA NALEŻY OCENIAĆ - pamiętacie !

A jak oceniano jednostki?

Na zakończenie każdego roku kalendarzowego nadrzędne dowództwa organizowały tzw Odprawy Roczne.
Później będę w nich tak samo uczestniczył ale w tym konkretnym przypadku w niej nie uczestniczyłem lecz biorąc udział w Rocznej Odprawie Pułku zawsze przedstawiano graficzną planszę która obrazowała "Osiągnięcia"pułku jakie wystawił nam nadrzędny sztab.
Pominę wyliczanie wszystkich działów bo tego "z tego tasiemca"jak nazywaliśmy tą plansze nie wszystko pamiętam ale trzy działy;
- STAN MORALNY POLITYCZNY
- REZULTATY CODZIENNEJ PRACY BOJOWEJ ,ĆWICZENIACH
TRENINGACH I LOTACH KONTROLNYCH
- WYPADKI NADZWYCZAJNE
miały decydujące znaczenie przy ocenie.
Kiedy w danym roku kalendarzowym jednostka była inspekcjonowana przez Inspekcję Sił Zbrojnych to ocena inspekcyjna nie podlegała weryfikacji i stanowiła o "sukcesie jednostki"!
To co teraz napiszę muszę w rzeczy samej przykryć mgiełką tajemnicy.Ta "mgiełka" potrzebna jest mi wyłącznie aby nią otoczyć niektóre nazwiska które dla potrzeby uwiarygodnienia faktów zmuszony jestem podać.
Tylko tyle!
!963 rok MÓJ pułk nie osiągnął w ocenie przełożonych "znaczących"sukcesów we wszystkich dziedzinach a zaczął "przewodzić" na szczeblu WOPK w zaistniałych w pułku wypadkach nadzwyczajnych /coś około 30/.
Przypomnę sprawę sławetnego "rozpoznania nieprzyjaciela powietrznego"w czasie ćwiczeń.Zresztą tym "rozpoznaniem"częstowano nas jeszcze przez trochę czasu przy każdej okazji.
Przypominam to z wielka przykrością i zażenowaniem ale przed faktami nie mogę uciec.
W tym pułku służyłem przecież osobiście,nie miałem negatywnych ocen ale działałem w kolektywie więc i mnie ona dotyczyła.
Po "osiągnięciu tak znaczących"przez pułk rezultatów rozpoczęła się wielka "selekcja"na poszczególnych stanowiskach.
Jak zawsze przy takiej okazji do działania ruszyła "plotkarska giełda".Ludzi wszystko wiedzących w naszym środowisku a i myślę w każdym nigdy nie brakowało.
Niektóre wieści z tej giełdy były w znaczeniu "prześmieszne" a inne wręcz absolutnie fantastyczne w treściach - pewna wiadomość Kazia zdjęli,to o dowódcy pułku,Franka już nie ma,to o zastępcy i tak dalej i tak dalej.
Kiedy już "ustawiono"dowództwo pułku zaczęto segregować i zmieniać na innych stanowiskach.Te plotki potęgowała codzienna kolejka czekających "na nominacje"w sekretariacie dowódcy pułku.

Wszystko nagle pękło kiedy okazało się,że zdecydowano większość czekających to usłyszała propozycję przejścia do rezerwy gdyż rekrutowała się z bezpośrednich lub pośrednich sprawców "tych sukcesów "jakie pułk otrzymał.
Łącznie pod koniec roku przeszło do rezerwy około 20 żołnierzy zawodowych.
W pułku było wiele wakatów lecz myślę,że ten ich wzrost nie umniejszył sprawności bojowej.W przyszłości na wiele stanowisk zaczęto wyznaczać zasłużonych w służbie podoficerów zawodowych.
Do rezerwy musieli przejść również Ci którzy odmówili przeniesienia do miejsca postoju pułku z dawnego miejsca bazowania batalionów radiotechnicznych.
A takich oficerów było nie mało!
Właśnie to wymaga abym nazwiska te przykrył tą przysłowiową mgiełką.
Moja służba sprowadzała się do pełnienia dyżurów bojowych i w tych "przetasowaniach"nie brałem udziału.
Przyznaję jednak,że czasami żartowałem na ten temat ale główną moją "troską"było - nie przegapić przy meldunku "kto jest właściwą"osoba do jego przyjęcia.
Tak w zimowe dni dalej trwały gorące i intensywne poszukiwania oficerów w tym głównie na stanowiska - dowódca terenowej kompanii radiotechnicznej.
Te stanowiska zdaniem wszystkich były najbardziej odpowiedzialne i najtrudniejsze do pełnienia w całych wojskach radiotechnicznych.
Odpowiedzialnych oficerów do ich pełnienia było nie wielu.
Wiedziałem to wtedy i zawsze o tym pamiętałem.
Zmienił się również mój bezpośredni przełożony.
Na dowódce stanowiska dowodzenia mianowany został kpt.Stanisław Paszkowski.
Ponieważ w pułku brakowało pomieszczeń służbowych dla osób funkcyjnych kpt.Paszkowski obowiązki swoje pełnił na sali odpoczynku grupy dowodzenia.
Kiedy dowódca miał coś do każdego z nas to po prostu przychodził na salę operacyjną i problem przedstawiał.
Tak było zawsze.
Można powiedzieć od zarania dziejów.
Kiedy na jednym z dyżurów przysłał po mnie planszeciste,który przekazał mi polecenie zameldowania się - wiedziałem sprawa jest nadzwyczajna!
Dyskusje wokół "giełdy"jeszcze nie skończone ale nigdy nie przypuszczał bym,że giełda może dotyczyć mojej osoby.

Kiedy jak zawsze dość wesoło wkraczam na rozmowę do sali wypoczynku,słyszę mojego przełożonego - kolegę,"byś do końca naszej rozmowy zachował takie,wesołe usposobienie po tym co zaraz usłyszysz,więc lepiej usiądź spokojnie na któreś z leżanek".
No przyznajecie po takim wstępie do zasadniczej rozmowy to nawet takiemu jak ja żartownisiowi ciepło mogło się zrobić pod nie jedną części żołnierskiego munduru.
Chyba wyglądałem na sparaliżowanego,bo nawet na Jego "no powiedz coś" nie mogłem ust otworzyć.
Naprawdę!
Trochę co prawda ostudziło mnie polecenie,że jutro rano po zdaniu dyżuru mam zameldować się do dowódcy pułku.
W samo sobie nic nie wyjaśniało bo nie jeden raz oficerowie SD dołączali do grup kontroli gotowości bojowej kompanii radiotechnicznej.
Chyba nawet powiedziałem coś takiego - znowu ja.Uprzednio już na kilku takich kontrolach byłem.
Nawet nie spytałem się,do jakiej kompanii?
Uśpiono moją czujność!!!
Po zdaniu dyżuru melduję się u dowódcy.
Zdziwiony trochę,że w gabinecie nie ma oficerów operacyjnych szefa sztabu którzy zawsze takie wyjazdy organizowali.
Zamiast nich spotykam całe dowództwo pułku,Przyznaję zamarłem,wszystkie stanowiska,w myślach żartuję,te najwyższe, które chętnie bym objął zajęte,nie wiedząc co dalej ale kierowany przeczuciami wypalam jak z armaty 'Obywatelu pułkowniku nie,nie,nie"!!!
Tylko słyszę - "co kapitanie Kadow nie?"
Jeszcze coś dodaje mjr.Dominiak zastępca ds liniowych tylko na krótko,na rok.
A ja jak pijany nie wiedząc o co w ogóle chodzi "nie i nie".
Mjr Kuncewicz zastępca ds politycznych - mamy do Was zaufanie,będziecie jedynym bezpartyjnym dowódcą!
Stać mnie na bardzo głupie słowa "ale przecież dowódcę pułku to my mamy"!
Czuję,że przesadziłem,jeszcze nie wiem jakie są plany ale podświadomie szybko przypominam w jaki sposób obsadzono moja osobą stanowisko dowódcy kompanii w Darsewie.
Dowódca pułku w ogóle nie zabiera głosu i w ciszy która nastąpiła po moim wygłupie słyszę jak powiada,dobrze to zameldujcie się jutro jak odpoczniecie po dyżurze.
Do domu jednak nie wracam i idę bezpośrednio do mojego przełożonego.
A On,no i co zgodziłeś się?A ja,gdzie i na co,wiedziałem,że coś wie i chyba będąc przekonany,że o wszystkim już wiem,odpowiada - na dowódcę kompanii do Lisewa Kaszubskiego.
Do Lisewa?,czy wyście zgłupieli wszyscy,w czerwcu otrzymałem mieszkanie,jestem na studiach jak z Lisewa dwa razy w tygodniu do Gdańska będę dojeżdżał?
Mam żal do Staszka,że mi wcześniej nie powiedział ale jednocześnie wiedziałem,że nie On o tym decyduje.
Bardzo markotny wracam na odpoczynek do domu.
Przez cały pozostały dzień szykuję w głowie argumenty "które mają jutro przygwoździć dowódcę pułku'!
Tak mi się przynajmniej zdaje!
Na drugi dzień czuję się jak po silnym nocnym zamroczeniu,że nie powiem czym!
W gabinecie dowódca jest sam.
Po zameldowaniu się przez bardzo długą chwilę, cisza jak makiem zasiał.
Wreszcie pada pytanie,No i co?
No i nic odpowiadam.
Przecież wczoraj oficjalnie nie słyszałem żadnej propozycji.
Przez może godzinę albo dłużej MÓJ dowódca opowiada mi historię swojej żołnierskiej służby i kończy słowami - teraz kiedy jestem w potrzebie Ci do których mam zaufanie nie chcą mi pomóc!
Misternie opracowywany plan moich argumentów jakie miałem użyć momentalnie legł w druzach.
Zwyczajnie jak każdemu człowiekowi który widzi jak drugiemu dzieje się krzywda MOJEGO dowódcy zrobiło mi się tak po ludzku ŻAL!
Proszę o trzy dni zastanowienia.
Muszę przecież porozmawiać w domu.
Sam się przekonać co do trafności podjętej decyzji.
Chodzę normalnie na dyżury.
Wszyscy z SD chyba o tym wiedzą ale taktownie nikt się o nic nie pyta.
Nawet mój przełożony!
Teraz dopiero docierają do mnie echa "sukcesów"jakie w tym roku osiągnęła 213 kompania radiotechniczna,kompania którą mam zacząć dowodzić.
A głównie wiosenny "numer"który wywinął por.Z.K,oficer tej kompanii,jadący na przebazowanie JULIĄ wraz z BOGOTĄ i zatrzymując się kolumną sprzętu przed gospodą w miejscowości Reda na zakręcie drogi w celu jak to do nas doszło "spożycia obiadu"!
Nie zauważył jednak,że kolumna ta zablokowała drogę na trasie Wejherowo - Reda.
Jadący cywilny samochód chcący ominąć ową kolumnę staranował antenę BOGOTY.
Dzisiaj z całą pewnością nie mogę przytoczyć żadnych innych racjonalnych rozważań jak te które przedstawiłem na podjęcie tej dla mnie tak BARDZO TRUDNEJ DECYZJI !!!


W następnych NA STARYCH ŚMIECIACH
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group