Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR"
Przejdź na stronę główną WWW.RADAR.JGORA.PL
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  AlbumAlbum   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NA STANOWISKU

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tadeusz kadow



Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 104
Skąd: wrocław

PostWysłany: 03 Cze 2010 10:38 am    Temat postu: NA STANOWISKU Odpowiedz z cytatem

Zbliża się wreszcie koniec mojego pobytu na kwarantannie.
Koniec "złotego wieku" jak w przenośni wówczas nazwałem dotychczasowe dni pobytu w Indonezji.
Nie miałem potrzeby martwić się o nic.Wszystko otrzymuję pod przysłowiowy nos.Mógł bym,gdybym chciał tylko leżeć i nabierać sił.Wszystko było na miejscu,tak jak w piosence "Cesorz to ma klawe życie"!
Nadszedł jednak czas zająć należne mi stanowisko służbowe i jak w kraju mawiał por.Dorszewski "galopem udać się na górkę".
Już przed wyjazdem z kraju poznałem swoje obowiązki i zapoznany zostałem z wszystkimi procedurami jakie tutaj w procesie ich realizacji będą mnie obowiązywały.
Reprezentuję producenta sprzętu który zakupiony został przez AURI dla potrzeb Sił Zbrojnych Republiki Indonezyjskiej.
Mam go rozwinąć na wyznaczonych pozycjach, wdrożyć do eksploatacji,przeszkolić odpowiednie załogi i przez czas gwarancji jaki udzielił zakład jako inżynier zapewnić jego bezawaryjne użytkowanie.
Wiem,że w Biurze Radcy Handlowego jest jeszcze jeden Pan który ze mną utrzymywał będzie kontakt i w razie potrzeby załatwiał z producentem wszelkie formalności.
To ten Pan który "odbierał"mnie zagubionego z lotniska.
Moim przełożonym będzie Radca Handlowy Ambasady.
Nie jednej nocy tutaj na kwarantannie nachodziły mnie myśli,to chciałem przyspieszać termin wyjazdu na stanowisko ,to chciałem go opóźnić.
Nie wiem dokładnie jaka i czego była przewaga.
Faktem było jednak,że wiedziałem to leniuchowanie musi się wcześniej lub później skończyć.
Właśnie nadchodzi ten dzień!
Co On i kolejne przyniosą myślę w przeddzień?
Jestem jednak dobrej myśli w dotychczasowym swoim życiu zawsze byłem zdecydowany i odważny.
Myślę - dam sobie radę!
Wczesnym rankiem pod koniec maja w Messie pojawia się w stopniu lejtnanta /porucznika/przedstawiciel AURI.
Przedstawia się i komunikuje,że przez cały czas kiedy będę na terenie bazy HALIM ON będzie moim przewodnikiem i za mnie jak zapowiedział będzie odpowiadał.
Teraz jedziemy do Dowództwa AURI na spotkanie z Szefem Ich Wojsk Radiotechnicznych,załatwimy zakwaterowanie i jutro mamy zameldował się w Dowództwie Bazy.
W czasie spotkania w dowództwie zostaję poinformowany,że rejonem "wypełniania"mojego "stanowiska" będzie już wspomniana baza HALIM oraz w drugiej kolejności SURABAJA też na Jawie a w trzeciej jeszcze nie ustalona na Madurze.
Armii bardzo zależy na uruchomieniu HALIM która leżąc w bezpośredniej bliskości stolicy jest "sztandarową".
Zostaje mi jeszcze przedstawiony znany już mi lej.A który mnie przywiózł.W czasie wykonywania zadań służbowych mam do dyspozycji tego oficera oraz samochód osobowo-terenowy Ułaz M.
Dostaję plakietkę identyfikacyjną którą mam zawsze nosić na zewnątrz ubrania.W tamtym czasie takie emblematy w naszej armii jeszcze nie były znane.
Ta plakietka wielkości tak 12X6 cm to mogłem powiedzieć - istne dzieło sztuki;wykonane w kolorze złota,metalowa, rozpostarte skrzydła ptaka GARUDA,to godło Indonezji a w dolnej jego części wygrawerowane moje nazwisko i imię.Ta plakietka jak zostaję poinformowany jest moim znakiem identyfikacyjnym i jednocześnie przepustką uprawniającą do przebywania na terenach AURI.i
Wykonana jak powiedziałem jako artystyczne dzieło - jednak mnie nie jeden raz sprawiła kłopot.
Problem był w tym,że w bazach na terenie których przebywałem była mało spotykana i żołnierze straży zawsze w pierwszych dniach mego pobytu nie dawali wiary jej autentyczności i bywały dni,że swoje do identyfikacji musiałem odczekać nie zawsze w komfortowych warunkach.I mimo,że po takich incydentach zawsze składałem protest do ostatniego dnia pobytu incydenty się zdarzały.
Czasami na wyjaśnienia czekałem bardzo długo bo w Indonezji "procedury"jak już się przekonałem a przekonam się w przyszłości jeszcze bardziej trwają można użyć określenia"wiekami".
W naszej armii obiekty koszar ochraniali żołnierze własnej jednostki czy własnego pododdziału a tutaj żołnierze żandarmerii wojskowej.
Poznam jeszcze tego samego dnia specyfikę Indonezyjskiej Armii.
Każdy rodzaj wojsk znana już AURI,ADRI, wojska lądowe i MAURI, marynarka wojenna mają swoje ŻANDARMERIE a dodam ,że istniała jeszcze ŻANDARMERIA SIŁ ZBROJNYCH.Każda z nich miała prawo legitymowania każdego żołnierza,każda wydawała stosowne znaki IDENTYFIKACYJNE. Problem był tylko w tym,że każda honorowała te które ONA wydała.
Przypominam sobie jak w Surabayji kiedy chcąc dostać się do lotniczej bazy do której miałem GARUDE musiałem przejść pierwszą bramę którą strzegła żandarmeria MAURI.
W zasadzie znaki te były podobne lecz moja z Dżakarty nie miała wkomponowanej na błękitnym tle dwu liter RI, Republik Indonezja a na "moim"też błękitnym AU, Wojska Powietrzne.
Na te plakietki wchodziliśmy nie jeden raz ja i mój przewodnik.
Jednak jednego razu przy dokładniejszej kontroli GARUDY kontrolujący dostrzegł tą "różnicę".
I rozpoczęło się,mnie zatrzymano a procedura ścisłego wyjaśniania trwała prawie dwie doby które przesiedziałem zatrzymany a mój przewodnik "wykpił"się jakimś sposobem pozostawiając mnie na miejscu.
"Procedura" identyfikacji i wystawienia nowych dokumentów uprawniających ciągnęła się cały miesiąc. Zostaję "uziemniony"na terenie bazy MAURI nie mogłem jej opuścić a wyjaśniam - załatwiałem tam odbiór transportu sprzętu który stał w porcie morskim.
Mniej więcej po miesiącu otrzymuję dwie GARUDY i pozostaję jak się dowiedziałem jedyną osobą która jest w posiadaniu takich dwóch znaków.

Zakwaterowany zostaję w Mess AURI przy Dj.Palem.Warunki podobne jak w czasie kwarantanny.
Co pół roku mam prawo do tygodniowego urlopu na koszt AURI jednak muszę go spędzać tylko w MESS AURI.
Dokumentami z GARUDA mam prawo posługiwać się tylko na terenach wojskowych i prośba najlepiej jak będę "unikał" samodzielnych spacerów po obiektach cywilnych.
Udaję,że nie rozumie tego określenia jednak wiem dokładnie co to ma znaczyć.
Już razem jedziemy do Biura Radcy Handlowego któremu mam zgłosić rozpoczęcie swojej misji.
Szefem jest Pan W.Wspomnę o tym Panu jeszcze we wspomnieniach "PIERWSZY RAZ NA TYGODNIOWYM NA URLOPIE' będzie to takie małe pełne humoru spotkanie.
Podbudowany przez wszystkich jadę na SWOJE STANOWISKO i rozpoczynam wykonywanie swojej misji.

W następnym HALIM.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dyskusje Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Żołnierzy Radiotechników "RADAR" Strona Główna -> Wspomnienia z Jeleniej Góry Wszystkie czasy w strefie GMT
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group